Sobota, 17 stycznia, upłynęła w stolicy Szkocji pod znakiem dużej manifestacji, która na kilka godzin sparaliżowała serce miasta. Setki propalestyńskich protestujących, ramię w ramię z przedstawicielami diaspory irańskiej, przeszło pod budynek Parlamentu, by głośno domagać się zmian w polityce międzynarodowej i bojkotu gigantów finansowych.
Sprawdziliśmy, co dokładnie działo się na ulicach, kogo można było spotkać na trybunie pod Holyrood i dlaczego tegoroczny marsz był inny niż wszystkie dotychczasowe.
Marsz pod hasłem „Resist Imperialism & Repression” zgromadził aktywistów, polityków i zwykłych mieszkańców, którzy zablokowali centrum miasta, domagając się od szkockiego rządu natychmiastowych działań dyplomatycznych i gospodarczych. Obok flag palestyńskich, po raz pierwszy na taką skalę, pojawiły się symbole wolnego Iranu, reagującego na dramatyczne wydarzenia z ostatnich dni w Teheranie.
Royal Mile w kolorach Palestyny i Iranu
Punktualnie o godzinie 13:00 na Johnston Terrace, tuż pod murami edynburskiego zamku, zaczęły gromadzić się tłumy. Manifestanci, wyposażeni w setki flag, transparenty i nagłośnienie, ruszyli w dół Royal Mile w stronę Holyrood. Choć głównym organizatorem był komitet solidarności z Gazą, dzisiejsze wydarzenie miało znacznie szerszy kontekst.
Police Scotland zabezpieczała trasę przemarszu, która przebiegała obok biur rządu brytyjskiego przy Queen Elizabeth House. To właśnie tam wykrzyczano pierwsze postulaty dotyczące całkowitego embarga na handel bronią.
Iran 2026: Głos diaspory w Edynburgu
Wyjątkowym elementem dzisiejszego protestu była silna obecność społeczności irańskiej. W związku z trwającą od początku stycznia 2026 roku falą brutalnie tłumionych protestów w Iranie, lokalna diaspora postanowiła połączyć siły z ruchem palestyńskim.
„Nie możemy milczeć, gdy w Teheranie giną ludzie walczący o podstawowe prawo do życia, tak samo jak nie milczymy w sprawie Gazy” – mówił jeden z uczestników, trzymając flagę z historycznym lwem i słońcem. Aktywiści domagają się, aby Szkocki Parlament oficjalnie uznał irańską straż rewolucyjną za organizację terrorystyczną.
Gość specjalny: Tadhg Hickey pod Parlamentem
Finał marszu odbył się na placu przed budynkiem Scottish Parliament. Do zgromadzonych przemówił gość specjalny – znany irlandzki satyryk i aktywista Tadhg Hickey. W swoim wystąpieniu w ostrych słowach skrytykował bierność społeczności międzynarodowej wobec kryzysu humanitarnego.
Głos zabrali również przedstawiciele partii Scottish Greens, którzy zapowiedzieli, że dzisiejsze postulaty zostaną wniesione pod obrady parlamentu już w nadchodzący wtorek.
Co dalej? Inwestycje i polityka
Dzisiejszy protest to nie tylko hasła, ale i konkretne żądania dotyczące nacisku na wycofanie funduszy z firm zbrojeniowych oraz bojkot banku Barclays, oskarżanego o finansowanie militarne (w tym akcja masowego zamykania kont zaplanowana na luty).
Protestujący wyrazili również sprzeciw wobec nowych regulacji policyjnych ograniczających manifestacje w UK. Zażądali też utworzenia bezpiecznych korytarzy dla uchodźców z regionów objętych konfliktami.
Utrudnienia w ruchu zakończone
Po godzinie 17:00 ruch w okolicach Canongate i Holyrood zaczął wracać do normy. Sprzątanie Royal Mile z porzuconych ulotek trwało do późnego wieczora. Choć wydarzenie przebiegło bez większych incydentów, policja poinformowała o kilku upomnieniach związanych z zakłócaniem porządku.
Dzisiejsza sobota pokazała, że Edynburg pozostaje miastem silnie zaangażowanym w politykę globalną, a lokalny parlament będzie musiał zmierzyć się z rosnącą presją społeczną już na początku nowego roku politycznego.
Źródło: The National

