Podczas gdy serce Glasgow stanęło w ogniu, doprowadzając do paraliżu komunikacyjnego całego kraju, Edynburg zmagał się z kolejną falą niepokojących podpaleń. Co dokładnie wydarzyło się w ostatnich dniach i jakie są wstępne ustalenia śledczych?
Mieszkańcy Szkocji przecierali oczy ze zdumienia, śledząc niedzielne doniesienia z największych miast kraju. Połączenie nieszczęśliwego wypadku w Glasgow z narastającą falą przemocy w Edynburgu sprawiło, że straż pożarna (SFRS) pracowała bez wytchnienia przez ponad 48 godzin.
Dramat w Glasgow: Union Street w płomieniach
Najbardziej spektakularny i brzemienny w skutkach incydent miał miejsce w niedzielne popołudnie, 8 marca, w samym centrum Glasgow. Ogień wybuchł w historycznym, czterokondygnacyjnym budynku z 1851 roku przy Union Street, tuż obok dworca Glasgow Central.
Z wstępnych ustaleń i relacji świadków wynika, że zarzewie ognia znajdowało się w sklepie z e-papierosami (vape shop) na parterze. Choć dokładne ekspertyzy techniczne potrwają jeszcze wiele dni, mówi się o prawdopodobnym zapłonie baterii lub awarii instalacji elektrycznej. Ogień błyskawicznie przeniósł się na wyższe kondygnacje, a gęsty, czarny dym spowił całą okolicę.
Sytuacja była na tyle poważna, że doszło do częściowego zawalenia się konstrukcji budynku. Ze względów bezpieczeństwa policja podjęła decyzję o natychmiastowym zamknięciu dworca głównego Glasgow Central. Tysiące pasażerów – w tym wielu Polaków podróżujących między Glasgow a Edynburgiem – utknęło na trasie.
”To była ściana ognia. Strażacy robili co mogli, ale stara konstrukcja budynku sprawiła, że pożar rozprzestrzeniał się wewnątrz ścian” – relacjonował jeden z naocznych świadków.
Edynburg: Podpalenia, wojny gangów i studencka nieuwaga
W stolicy sytuacja wyglądała inaczej, ale była równie niebezpieczna. Edynburg od kilku tygodni zmaga się z falą celowych podpaleń, które w ten weekend osiągnęły punkt kulminacyjny.
Policja w Edynburgu łączy serię nocnych pożarów w dzielnicach Portobello oraz Craigmillar z eskalującym konfliktem lokalnych grup przestępczych. Spalone samochody, ataki na witryny salonów kosmetycznych i próby podpaleń domów prywatnych nie są już rzadkością. Weekendowe incydenty wskazują na precyzyjnie zaplanowane działania odwetowe. W nocy z soboty na niedzielę w rejonie Craigmillar spłonęły trzy samochody osobowe. Odnotowano próbę podpalenia lokalu usługowego w okolicach Portobello.
Niezależnie od działań kryminalnych, służby w Edynburgu interweniowały kilkanaście razy w domach studenckich. Przyczyną większości z tych zdarzeń było nieostrożne korzystanie z urządzeń kuchennych (frytkownice, tostery) oraz przypadkowe zaprószenia ognia, co w połączeniu z czułymi systemami alarmowymi skutkowało licznymi ewakuacjami w środku nocy.
Apel służb i utrudnienia
Sytuacja po weekendzie wciąż jest napięta. Służby apelują o szczególną ostrożność i czujność. Choć ruch pociągów jest stopniowo przywracany, okolice Union Street w Glasgow pozostaną ogrodzone kordonem policji ze względu na ryzyko dalszego zawalenia się murów. Należy spodziewać się opóźnień na linii Glasgow – Edynburg przez najbliższe dni.
Policja zwiększyła liczbę patroli w „gorących” dzielnicach stolicy. Funkcjonariusze proszą każdego, kto posiada nagrania z kamer samochodowych lub monitoringu domowego z nocy z soboty na niedzielę, o kontakt pod numerem 101.
Straż pożarna przypomina o konieczności sprawdzania czujek dymu, szczególnie w starszych budynkach, gdzie ogień może rozprzestrzeniać się niewidoczny dla oka pod podłogami.
Czy czujecie się bezpiecznie w swojej dzielnicy po ostatnich wydarzeniach? Czy pożar w Glasgow wpłynął na Wasze plany podróży? Dajcie znać w komentarzach na naszym profilu na Facebooku.
Źródła: SFRS, Police Scotland, BBC Scotland

