Siniaki, ślady po zębach na ciele i ataki na tle seksualnym – to nie opis brutalnego kryminału, a codzienność pracowników szkół w stolicy Szkocji. Lokalni mieszkańcy, a wśród nich Polacy w Edynburgu, których dzieci uczęszczają do lokalnych placówek, są wstrząśnięci nowym raportem związku UNISON.
Najnowszy materiał opublikowany przez Edinburgh Live rzuca światło na dramatyczną sytuację w sektorze edukacji. Pracownicy szkół, w tym placówek specjalnych, zdecydowali się na drastyczny krok: opublikowali zdjęcia swoich obrażeń, by pokazać, że system ochrony personelu w Edynburgu praktycznie nie istnieje.
„Codziennie idę do pracy z lękiem”
Raport związku zawodowego UNISON z początku 2026 roku nie pozostawia złudzeń – przemoc stała się częścią „obowiązków służbowych”. Relacje pracowników są porażające.
Zdjęcia udostępnione przez personel pokazują głębokie rany po ugryzieniach, wyrwane włosy i rozległe siniaki. Jedna z asystentek trafiła na ostry dyżur po tym, jak została zaatakowana przez ucznia w szkole specjalnej.
Dochodziło również do przemocy seksualnej. Kobiety pracujące w edynburskich szkołach alarmują o wzroście agresji na tle seksualnym. Opisują przypadki dotykania w miejsca intymne, ocierania się oraz niszczenia ubrań przez agresywnych uczniów.
Jak podaje źródło, personel czuje się opuszczony przez władze miejskie. Wiele incydentów jest bagatelizowanych, a pracownicy słyszą, że takie zdarzenia są „wpisane w specyfikę zawodu”.
Polacy w Edynburgu i Szkocji zaniepokojeni sytuacją
Dla licznej społeczności, jaką stanowią Polacy w Edynburgu, informacje te są sygnałem ostrzegawczym. Rodzice martwią się nie tylko o bezpieczeństwo kadry, ale także o to, w jakich warunkach uczą się ich dzieci. Jeśli nauczyciele nie czują się bezpiecznie, cierpi na tym cały proces dydaktyczny.
Problem nie dotyczy tylko stolicy. Polacy w Szkocji coraz częściej zgłaszają, że dyscyplina w szkołach ulega pogorszeniu, a nauczyciele mają coraz mniej narzędzi do radzenia sobie z agresją. Związek UNISON rozpoczął właśnie kampanię „Zero Tolerancji”, domagając się od władz realnych zmian w systemie raportowania incydentów oraz większego wsparcia psychologicznego dla ofiar.
Co dalej z bezpieczeństwem w szkołach?
Pracownicy zapowiadają, że nie przestaną pokazywać prawdy, dopóki radni Edynburga nie podejmą konkretnych kroków. Domagają się m.in. zwiększenia liczby personelu w klasach z uczniami o specjalnych potrzebach oraz jasnych procedur po każdym ataku.
Obecna sytuacja w edynburskiej edukacji to kolejny cios w prestiż szkockiego systemu nauczania, który w ostatnich miesiącach zmaga się z falą negatywnych raportów.
Źródło: Edinburgh Live
DOTYKA CIĘ PROBLEM PRZEMOCY W SZKOLE? ZOBACZ NASZ PORADNIK:
Przemoc w szkockich szkołach: Gdzie szukać pomocy i jakie masz prawa? [PORADNIK]

