Na miesiąc przed wyborami do szkockiego parlamentu, rozpoczyna się ostatnia prosta wyścigu. Do walki dołączyła nowa formacja utworzona przez byłego Pierwszego Ministra Szkocji, Alexa Salmonda.
Przypomnijmy, że polityczna kariera Salmonda została przerwana przez oskarżenia o gwałt i molostowanie seksualne. Mimo, że w pewnym momencie sytuacja Salmonda wyglądała na beznadziejną, sztab prawników polityka wybronił go ze wszystkich zarzutów. Po nabraniu nowych sił, weteran powrócił na polityczne salony z pro-niepodległościową partią Alba.
SNP wciąż na czele
Poparcie dla byłego przywódcy Szkocji zostało zmierzone w pierwszym sondażu, od kiedy wrócił do polityki. Badanie przeprowadzone na zlecenie gazet The Courier i Press & Journal wykazało, że o wejście do parlamentu nie będzie łatwo. Alba zebrała zaledwie 3% poparcia, uzyskując poparcie mniejsze od każdej z sześciu głównych sił politycznych Szkocji.
Największą siłę polityczną niezmiennie stanowi SNP. Partia Nicoli Sturgeon może liczyć na 38-procentowe poparcie. Wskaźniki wyglądają następująco:

Jak widać, oprócz SNP, w grze pozostają przede wszystkim konserwatyści (Conservatives) z 19% i Partia Pracy (Labour) z 18% poparcia. W czasie pracy nad sondażem ponad połowa respondentów wskazała, że Salmond „utrudnia uzyskanie niepodległości Szkocji”, w porównaniu z zaledwie 17% uznających, że pomaga ruchowi.
Badanie pokazuje wyjściowy układ sił. Jednak analitycy wskazują, że walka dopiero się rozpoczyna, a najbliższy miesiąc może przynieść mnóstwo roszad.
Jeśli chcesz już wkrótce poznać „za i przeciw” każdej partii politycznej z punktu widzenia Polaków mieszkających w Szkocji, zapisz się na nasz newsletter (w górnej części tej strony) i bądź na bieżąco.
